Przecież mamy wiedzą wszystko! Czyli bycie mamą… oczami matki

Dzień Matki już za nami, czas na małe podsumowanie. Z okazji tego (moim zdaniem mało potrzebnego) święta naszło mnie parę refleksji. Dlaczego mało potrzebnego? No cóż, matką się po prostu jest i sam fakt bycia nią nie jest czymś godnym święta. Ważne jest JAKĄ matką się jest i to ma największe znaczenie. Wydaje mi się, że za bycie dobrą matką, mamy są wynagradzane przez swoje dzieci – nie ma nic lepszego niż „dziękuję mamusiu” albo „dobranoc kochana mamusiu, ty też śpij dobrze i żeby ci się przyśniły same cudowności” albo moje ulubione „przesyłam ci miliony serduszek w jednym serduszku i miliony buziaczków w jednym buziaczku” :😄Serce mięknie, łzy cisną się do oczu, a wszystkie wkurwy z dnia bieżącego znikają niczym kamfora 🤗 Czytaj dalej Przecież mamy wiedzą wszystko! Czyli bycie mamą… oczami matki

Wspólne zakupy z dzieciakami, czyli jak wykończyć dwie dorosłe osoby w siedem minut

Szwagierka zaproponowała mi kiedyś, żeby dwa razy do roku wybrać się na zakupy i powybierać dzieciakom jakieś fajne ubrania. Na początku chodziłyśmy same, ale koncepcja ewoluowała i zaczęłyśmy zabierać ze sobą mój wspaniały duet – Ninę i Marcina… No cóż, niby człowiek już dorosły, a jednak cały czas niezbyt mądry 😄 Czytaj dalej Wspólne zakupy z dzieciakami, czyli jak wykończyć dwie dorosłe osoby w siedem minut