Kilka słów o urodzinach

Udostępnij, jeśli wywołam uśmiech na Twojej twarzy 😉

W końcu 33. urodziny ma się tylko raz w życiu 😄

Każdy z nas przeżywa ten dzień tylko raz w roku i każdy ma inną metodę na przetrwanie. Jedni utajniają fakt kolejnych urodzin, licząc na to, że nikt nie będzie o tym pamiętał. Inni nie mają z tym problemu i mają zaciesz na twarzy za każdym razem, kiedy ktoś złoży im życzenia (nawet te, które ktoś opublikuje na ich tablicy na Facebooku. Należę (przynajmniej na razie) do grupy drugiej i uroczyście oświadczam, że 22 marca obchodzę 33. urodziny – uprzedzam pytania – nie, nie jest to zaproszenie na imprezę 😉

Od dziecka urodziny kojarzą mi się z wielką imprezą rodzinną, pełną cioć, wujków, kuzynów, kuzynek, hałasu, śmiechu i płaczu (w końcu najlepsza zabawa zawsze kończy się czyimś rykiem😁) zabawy w chowanego po szafach i fantastycznego, domowego jedzenia. 

Pamiętam jak na urodzinach mojego brata bawiłam się z kuzynką w zawody sportowe w ogrodzie. Miałyśmy wtedy gdzieś 9-13 lat. Konkurencja polegała na tym, że ze związanymi nogami musiałyśmy jak najszybciej pokonać odległość od początku trawnika do płotu. Jestem 4 lata starsza, wiec Monia raczej nie miała szans 😉 Poszłam na chwilę po coś do domu, a kiedy wróciłam kuzynka była cała zalana krwią. Okazało się, że potknęła się i rozcięła policzek o ogrodzenie. Trzeba było pojechać na pogotowie zszyć ranę. Monia bardzo płakała, ale nie dlatego, że ją bolało, tylko dlatego, że będzie miała bliznę na twarzy, przez co nie będzie mogła być już modelką 😂

Teraźniejszość nie różni się wiele od tamtych czasów. Tylko, że teraz my jesteśmy dorośli, a rozpierduchę w domu robią dzieci moje, moich braci i kuzynostwa. Z uwagi na wspaniałe wspomnienia z okresu dzieciństwa, pozwalam im na to… jakoś się to po imprezie ogarnie 😄

Przygotowanie urodzin jest nie lada wyzwaniem logistycznym, ponieważ średnia frekwencja na imprezie typu urodziny, to 20 osób dorosłych plus 7 dzieci. Trzeba towarzystwo usadzić, wykarmić, a co poniektórych upić (dział napojów wszelkiej maści ogarnia niezastąpiony w tej materii Grzegorz).

Mój brak talentu do wypieków, które wymagają rośnięcia ratują mama i ciocie, które przygotowują wypieki. Ja jako tako ogarniam tzw. konkret, czyli obiadokolację. W końcu coś muszę zrobić 😉

Któregoś razu zapowiedziałam się, że przygotuję tiramisu na święta. Mam taką przypadłość, że jak jestem zdenerwowana, to nie wychodzi mi ciasto. No i robiłam tiramistu (na gotowym biszkopcie, żeby nie było), był już wieczór, ubijałam śmietankę na krem i… zrobiło mi się masło 🤭 Wsiadłam w samochód i rozpaczliwie szukałam jakiegokolwiek sklepu, który miałby śmietankę. Dostałam dopiero w jakimś piątym albo szóstym sklepie. Niestety okazało się, że śmietanka nie była wystarczająco schłodzona, no i wiadomo co się stało… powiem tylko, że miałam jeszcze więcej masła. Skończyło się na tym, że wściekła na siebie wywaliłam wszystko do śmietnika i tyle wyszło z mojego tiramisu 😒

Nie ma to jak porządna rodzinna impreza… już nie mogę się doczekać 🙂

P.S. Będę robić tiramisu 😁

Jedna myśl do “Kilka słów o urodzinach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *