Rozterki Półwyspowego zwierzaka, czyli o tym dlaczego robię samochodem 100km dziennie

Wakacje to dla mnie słodko – gorzki czas. Z jednej strony super, bo  przenosimy się na Półwysep Helski i praktycznie spędzamy całe lato na kempingu. Z drugiej strony trochę mniej super, bo jak to bywa w dorosłym życiu, trzeba chodzić do pracy… albo raczej jeździć… codziennie…. po 60 km… w jedną stronę… Czytaj dalej Rozterki Półwyspowego zwierzaka, czyli o tym dlaczego robię samochodem 100km dziennie

Pogoda w wakacje, czyli o tym dlaczego warto patrzeć w niebo

Lato na Półwyspie Helskim zaczęło się na dobre, a wraz z nim ekstremalne zjawiska pogodowe. Burze, gradobicia, ulewy, porywiste wiatry, zabójcze upały i lodowate noce. Chyba tylko śniegu nie było. A to dopiero miesiąc wakacji! Aż strach pomyśleć co będzie w drugim… Czytaj dalej Pogoda w wakacje, czyli o tym dlaczego warto patrzeć w niebo

Przypowieść o Salomonie i Drewnochronie, czyli na co komu ciuchy do malowania

Cała rzesza ludzi ma tak, że jak przestają nosić jakieś ciuchy, to zamiast oddać je komuś, komu mogą się jeszcze przydać, chowają je na dno swojej i tak wypchanej po brzegi szafy, uporczywie twierdząc, że przydadzą się do malowania. Bullshit! 😄 Czytaj dalej Przypowieść o Salomonie i Drewnochronie, czyli na co komu ciuchy do malowania

Przecież mamy wiedzą wszystko! Czyli bycie mamą… oczami matki

Dzień Matki już za nami, czas na małe podsumowanie. Z okazji tego (moim zdaniem mało potrzebnego) święta naszło mnie parę refleksji. Dlaczego mało potrzebnego? No cóż, matką się po prostu jest i sam fakt bycia nią nie jest czymś godnym święta. Ważne jest JAKĄ matką się jest i to ma największe znaczenie. Wydaje mi się, że za bycie dobrą matką, mamy są wynagradzane przez swoje dzieci – nie ma nic lepszego niż „dziękuję mamusiu” albo „dobranoc kochana mamusiu, ty też śpij dobrze i żeby ci się przyśniły same cudowności” albo moje ulubione „przesyłam ci miliony serduszek w jednym serduszku i miliony buziaczków w jednym buziaczku” :😄Serce mięknie, łzy cisną się do oczu, a wszystkie wkurwy z dnia bieżącego znikają niczym kamfora 🤗 Czytaj dalej Przecież mamy wiedzą wszystko! Czyli bycie mamą… oczami matki

A ile ty masz lat? Kilka słów o tym, dlaczego to pytanie nie ma większego znaczenia

Niejednokrotnie opowiadając historię o kimś, słyszę pytanie „A w jakim on/ ona jest wieku?” Zazwyczaj rozglądam się po osobach słuchających opowieści i odpowiadam, że jest „w naszym wieku”. Zazwyczaj moja odpowiedź spotyka się ze śmiechem i nie dziwi mnie to, ponieważ obecne w konwersacji osoby są w przedziale wiekowym 25-45+. Czytaj dalej A ile ty masz lat? Kilka słów o tym, dlaczego to pytanie nie ma większego znaczenia

Wspólne zakupy z dzieciakami, czyli jak wykończyć dwie dorosłe osoby w siedem minut

Szwagierka zaproponowała mi kiedyś, żeby dwa razy do roku wybrać się na zakupy i powybierać dzieciakom jakieś fajne ubrania. Na początku chodziłyśmy same, ale koncepcja ewoluowała i zaczęłyśmy zabierać ze sobą mój wspaniały duet – Ninę i Marcina… No cóż, niby człowiek już dorosły, a jednak cały czas niezbyt mądry 😄 Czytaj dalej Wspólne zakupy z dzieciakami, czyli jak wykończyć dwie dorosłe osoby w siedem minut

Hominem sine vehiculo – człowiek bez pojazdu, czyli jak mieć samochód i nie mieć go jednocześnie :)

Maj i czerwiec to dla naszej rodziny duże wyzwanie logistyczne. Grzegorz stacjonuje już na półwyspie, gdzie przygotowuje swoją bazę wind/kite do sezonu. Ja natomiast, jak to mam w zwyczaju, zgrywam Matkę Polkę i ogarniam (lepiej lub gorzej) całą resztę. Przez dwa miesiące żyjemy sobie prawie osobno, dzieląc się tylko samochodem… albo raczej walcząc o samochód 😁 Czytaj dalej Hominem sine vehiculo – człowiek bez pojazdu, czyli jak mieć samochód i nie mieć go jednocześnie 🙂

Majówkowy wypoczynek na półwyspie, czyli weekend z pająkami

Stali bywalcy półwyspowych kempingów z niecierpliwością wyczekują majowego rozpoczęcia sezonu już mniej więcej od listopada 😄. Niby dopiero niedawno poskładali swoje budki i wrócili do normalnego życia, a już jakby trochę tęskno. Czytaj dalej Majówkowy wypoczynek na półwyspie, czyli weekend z pająkami

Dziecięce zabawy dorosłych ludzi, czyli o tym jak kupiliśmy sobie z mężem deskorolki

Mieliście w dzieciństwie tak, że chcieliście mieć hulajnogę albo deskorolkę (oczywiście taką jak kolega z osiedla), ale rodzice nie chcieli wam ich kupić? Mam dobrą wiadomość – jak jesteś dorosły i zarabiasz kasę, możesz sobie JĄ kupić (i to nawet lepszą, niż kolega!) 🤗 Czytaj dalej Dziecięce zabawy dorosłych ludzi, czyli o tym jak kupiliśmy sobie z mężem deskorolki